Kiedy zastanawiałam się jak przybliżyć czytelnikom temat niniejszego artykułu, przyszła mi do głowy Amelia - bohaterka filmu w reżyserii Jean-Pierre’a Jeuneta (2001). Jest bardzo cichą, spokojną i ułożoną osobą. Jej zachowanie sprawia, że wiele osób nie zauważa trudności z jakimi zmaga się na co dzień – chorobliwie boi się nawiązywać bliższe relacje z ludźmi. Zamiast  tego  ucieka w świat fantazji. To  jej mocna strona. Z całą pewnością można podejrzewać u Amelii cechy osobowości unikającej.

Spora część z nas ma mniejszy lub większy lęk przed nowymi sytuacjami lub poznawaniem nowych ludzi. Jeśli pojawia się to stale, ale nie zakłóca w miarę normalnego funkcjonowania, możemy mówić o stylu osobowości unikającej. Jednak osoby z unikającym zaburzeniem osobowości przejawiają bardzo skrajne, mocno nasilone zachowania polegające na unikaniu. Szczególnie dotyczy to właśnie relacji międzyludzkich. Narażeni na ekspozycję społeczną, wpadają wręcz w panikę na myśl o własnej nieatrakcyjności. Przeżywają silny lęk przed ośmieszeniem i odrzuceniem. W rzeczywistości bardzo pragną akceptacji i miłości. Są jednak tak bardzo przekonani o swoich brakach, że nie decydują się na przezwyciężanie obaw i „wyjście do ludzi”. Nieustannie doświadczają lęku. Wycofują się, rezygnują i nie podejmują wyzwań. Każdy niespójny komunikat na swój temat odbierają jako krytykę i potwierdzenie własnej bezwartościowości. Do rozpoznania tego zaburzenia dochodzi wtedy, kiedy spełnione są następujące kryteria diagnostyczne ICD10 (przynajmniej trzy):

·        stałe napięcie i niepokój,

·        poczucie nieatrakcyjności indywidualnej,

·        koncentracja na krytyce,

·        niechęć do wchodzenia w związki,

·        ograniczony styl życia – zapewnianie sobie fizycznego bezpieczeństwa,

·        unikanie kontaktów społecznych z obawy przed krytyką, brakiem akceptacji, odrzuceniem.

 

Jeśli nadal będziemy przyglądać się bohaterom filmów, to traktując temat z przymrużeniem oka (całkowicie zgodnie z konwencją filmu o którym wspomnę),  wymienię Osiołka - bohatera filmu Shrek (2001),  który jak rzep czepia się ogrowego  fraka. Pewien, że jest zbyt słaby i nie poradzi sobie sam, stara się zaskarbić jego przychylność i żyć bezpiecznie u boku głównego bohatera. Na zewnątrz dowcipny i ujmujący, kurczowo trzyma się innych ograniczając ich swobodę i w ten sposób narażając się na odrzucenie. Czy można zaryzykować stwierdzenie, że jego osobowość ma związek z osobowością zależną? Być może.

Wszyscy znamy ludzi bardzo oddanych innym, stawiających ich na pierwszym planie. Zgodnych, bezkonfliktowych, niewiele oczekujących dla siebie, empatycznych ale dobrze funkcjonujących samodzielnie – to norma. Mówimy tu jedynie o stylu osobowości zależnej. Mili nawet dla tych, których nieszczególnie lubią, cieszący się szczerze z powodzenia bliskich, zawsze podkreślą, że we wszystkich można znaleźć pokłady dobra. Niestety, wszystkie te przystosowawcze, pozytywne cechy, łatwo nabrać mogą patologicznego nasilenia. Dochodzi wtedy do stapiania własnej tożsamości z tożsamością bliskiej osoby. Są tacy, którzy stopieni z obiektem, który daje oparcie, wręcz nie zdobywają żadnych kwalifikacji umożliwiających samodzielne funkcjonowanie. Zdają się mówić ”Bez ciebie nie istnieję”. Wchodzą w związki podporządkowując się. Szukają do roli partnerów osób pewnych siebie, silnych, które zapewniają im stabilizację. Jeśli związki takowe rozpadają się, ma to druzgocący wpływ na samoocenę. Wtedy dość intensywnie poszukują następnego, przekonane o tym, że same nie dadzą sobie rady w życiu. Bardzo boją się opuszczenia. Kiedy stają przed wyzwaniem podjęcia decyzji, szukają rady i stosują się do niej. Skłonni są zrezygnować z odpowiedzialności za własne życie. Z obawy przed odrzuceniem partnera, nie sprzeciwiają się, nie zgłaszają własnych potrzeb. W skrajnych przypadkach osoby takie narażają się nawet na przemoc, byle tylko utrzymać relację. Zależną osobowość diagnozuje się wtedy, gdy spełnione są przynajmniej trzy następujące kryteria zgodnie z klasyfikacją chorób ICD10:

·                    pozwalanie innym na przejmowanie odpowiedzialności za swoje decyzje

·                    podporządkowywanie swoich potrzeb potrzebom innych

·                    niechęć do stawiania wymagań osobom, od których jest się zależnym

·                    obawa przed niezdolnością do zatroszczenia się o siebie wynikająca z osamotnienia, powodująca dyskomfort

·                    obawa przed opuszczeniem

·                    ograniczona zdolność podejmowania decyzji bez radzenia się innych.

W przypadku obu zaburzeń osobowości, podstawowym problemem jest  niskie poczucie wartości i lęk, a także silna chęć unikania stresu i opór przed zmianami. Jednak strategie radzenia sobie w życiu, jak widać, są specyficzne dla określonego typu zaburzonej osobowości.  W każdym przypadku, jako współistniejące pojawić się mogą depresja czy zaburzenia lękowe. Zwykle to wtedy ludzie zgłaszają się po pomoc. Farmakoterapia pozwoli poradzić sobie z objawami klinicznymi, ale tak naprawdę w przypadku zaburzeń osobowości tylko psychoterapia pomoże zrozumieć  przyczynę, poprawić ogólne funkcjonowanie i zapobiec ewentualnym nawrotom objawów. W przypadku zaburzeń osobowości  nie da się zmienić pacjenta w kogoś zupełnie innego. Można, korzystając z zasobów, pomóc mu w lepszym funkcjonowaniu lub/i przystosowaniu do życia. Miła, zjednująca osoba lub ktoś kto unika permanentnie kontaktu z ludźmi, nie stanie się nagle bezwzględnym szefem firmy czy żądnym przygód podróżnikiem. Świadomość swoich ograniczeń i akceptacja tego, czego nie da się zmienić, to pierwszy krok do zdrowia. Drugi krok, to praca nad tym, co można zmienić lub udoskonalić.

Wydarzenia

loading...