Dlaczego utrata masy ciała i utrzymanie go na satysfakcjonującym poziomie jest takie trudne?

Podobnie jak w innych dziedzinach ludzkiej działalności, wiemy co musimy zrobić, aby na pewno odnieść sukces. Więc w czym problem? Dlaczego nie możemy po prostu robić to, co wiemy, że powinnyśmy zrobić?

To zadziwiające zjawisko ludzkiej natury przyciąga uwagę naukowców, filozofów, psychologów, lekarzy, artystów od tysięcy lat. Jak do tej pory nie wpadli na pomysł jak szybko i bez problemu zrzucić zbędne kilogramy. Być może taki przepis nie istnieje?!

Spokojnie. Istnieje.

Obecnie mamy wiele informacji na temat postępowania ludzi, którzy często stają się własnymi wrogami w działaniu oraz tych, którym wydaje się że wszystko wychodzi. Z psychologicznego punktu widzenia są 3 aspekty porażki i sukcesu.

3 powody porażki: Personalizacja, Trwałość, Wszechobecność.

Psychologowie nazywają te 3 terminy mianem „przypisywaniem stylu”. To podstawowe, często nieświadome założenia tłumaczące, dlaczego robisz to co robisz i dlaczego masz takie wyniki jakie masz.

To są błędne skojarzenia, wierzenia, programy umysłowe z przeszłości, z dzieciństwa lub na podstawie zebranych jakichś informacji. Ludzie którzy wielokrotnie przegrywają w programach odchudzających mają tendencje do stawiania sobie trzech błędnych założeń, skojarzeń, wierzeń dotyczących napotkanych problemów.

  1. Zakładają, że posiadają jakieś osobiste wady lub cechy charakteru, które odpowiedzialne są za problem (słabość, brak silnej woli, lenistwo, niekompetencje, brak zdolności organizacyjnych, pobłażanie sobie, itp…). Często winę widzą w czynnikach zewnętrznych bądź w innych ludziach, tylko nie w sobie. Nazywają to „pechem”. Paradoksalnie zakładają, że swój sukces zawdzięczają „szczęściu”, niezwykłym siłom z kosmosu, itd, a nie swoim działaniom. Nic dziwnego, że ludziom którym udało się, wykorzystują odwrotne szlaki myślowe. Uzewnętrzniają porażkę i uwewnętrzniają sukces.

  2. Są głęboko przeświadczeni, że ta wada jest permanentna i niezmienna. To coś, co zawsze istniało, a nie coś, co można poprawić poprzez edukację, praktykę, planowanie, rozwój osobisty. Takie myślenie jest bardzo wygodne i chroni przed podjęciem działań i ewentualną porażką. Widzą braki, a nie możliwości. Ponownie ludzie sukcesu myślą odwrotnie. Zakładają oni, że osobisty mankament może być zmieniony lub jest na niego sposób, gdyby tylko podjąć odpowiedni wysiłek.

  3. Zakładają, że ta osobista permanentna wada jest wszechobecna – ma wpływ na wszystkie dziedziny ich życia. Zatem wszystko, co idzie źle w życiu staje się okazją do potwierdzenia swoich pesymistycznych założeń o sobie samym. To jak samospełniająca się przepowiednia. Nawet jeśli wszystko idzie dobrze, nie zmieniają swoich podstawowych założeń, wierzeń, bo znowu, w ich mniemaniu, sukces jest wynikiem dzieła przypadku lub sił nadprzyrodzonych. To bardzo utrudnia sprawę wyciągania wniosków, uczenia się na błędach i dokonania odpowiednich zmian w zachowaniu. Wciąż powielane są te same złe nawyki.

Jak więc nie sabotażować swoich działań i właściwie się ukierunkować? Najpierw dowiedz się, ze powodem jest faktycznie twoja cecha charakteru i jaka ona jest. To można łatwo zamienić.

Oto najczęstsze zachowania:

Mówienie o sobie negatywnie. Samo myślenie o sobie negatywnie przyniesie takie same skutki, jak mówienie na głos swoich myśli. Gdy coś pójdzie nie tak, nie zrealizowałeś pełnego planu, możesz mówić o sobie źle, bo tak też się czujesz, być może czujesz też wstyd, złościsz się na siebie lub popadasz w odrętwienie, depresje. Stajesz się emocjonalnie i werbalnie obraźliwy wobec siebie. To atak na własną osobę za niepowodzenie. Karzesz się sama tak samo jak karali cie rodzicie, nauczyciele, koledzy, gdy nie zrobiłaś czegoś, co od ciebie wymagali.

Jak sobie z tym radzić? Spędź trochę czasu w odosobnieniu i pomyśl o tym co się stało. Chwila ciszy i analiza problemu pozwoli ci obiektywnie spojrzeć na daną sprawę i łatwiej będzie ci znaleźć rozwiązanie lub wyciągnąć wnioski. Szukanie pocieszenia u innych jest tylko ucieczką. Szukając usprawiedliwienia za swoje niepowodzenia i łagodzenia sprawy, nie załatwia to jej rozwiązania. Często ludzie, którzy łatwo się poddają przechodzą od razu do konkluzji: "Stało się to dlatego, ze coś jest nie tak ze mną, a ja jestem skazany na niepowodzenie" lub (moje ulubione! ->) „To tak już jest”, „No bo. . kłoda stała na drodze, padał śnieg, kolega dzwonił …”.

Szukanie prawdziwej przyczyny daje uzdrowienie na poziomie mentalnym. Na nowo programujesz swój mózg, swoje wierzenia, przekonania. Dlatego ludzie przeskakują z jednej diety na druga i wciąż nie chudną, bo przyczyna leży w ich zachowaniu. Nawet trzymając się w 100% wytycznych można nie mieć pozytywnych efektów. Porażka to prawdziwa droga emocjonalna, która prowadzi od rozpaczy i beznadziei, do miski lodów lub utraty samo zapału na kolejne działania.

Końcowym rezultatem jest to, że rzadko można nauczyć się czegoś z własnego doświadczenia, a to po prostu wzór który powtarza się, bez żadnego postępu w kierunku zmiany niepożądanego zachowania. Niekiedy skutkiem ubocznym jednego niepowodzenia jest cofniecie się jeszcze dalej. Przybyło więcej kilogramów niż było na samym początku.

Część tego procesu odbywa się podświadomie. Wydaje się, że nie istnieją żadne kroki lub etapy do niego. Ale, aby interweniować i zatrzymać ten proces, trzeba mieć ogólne pojecie o tym, jak to działa. - coś niemiłego się wydarzyło (zwiększyła się waga, pominięty został trening, więcej się zjadło niezdrowych posiłków, itp. . ), a ty zaczynasz odczuwać negatywne emocje, tj, złość, poczucie winy czy rozczarowanie. Te same emocje mogą nas zarówno motywować jak i zniechęcać. - zaczynasz myśleć dlaczego do tego doszło bez wnikliwej analizy i z góry zakładasz, że tak po prostu już jest. Jest to pierwsze zderzenie z rzeczywistością - teraz kolej na gorsze uczucia, poczucie winy, wstyd, smutek, itp., wiec próbujesz jakoś uporać eis z nimi. Zakładasz, że taka już jesteś lub winę przerzucasz na innych.

Twoje emocje przeobrażają się w desperacje, frustracje i bezradność. To naprawdę jest mało przyjemny proces wiec ponownie próbujesz wyjść z tej niewygodnej sytuacji emocjonalnej. Teraz wkracza zderzenie z zaistniałą sytuacją. Przyznajesz, że człowiek jest istotą słabą i się nie zmieni lub znajdujesz jakieś inne wygodne dla siebie usprawiedliwienie, którego zmienić nie można. To tak już jest. Twoje emocje stają się nie do zniesienia i postanawiasz coś z tym zrobić.

Jeśli nie dysponujesz podstawowymi umiejętnościami w zakresie samodzielnego zarządzania własnymi emocjami, może to doprowadzić do puszczenia kontroli w zakresie trzymania diety lub coś innego. Gdy już emocjonalna burza dobiegnie końca dochodzisz do wniosku, ze nie ma nadziei i szansy na zmianę na lepsze. Godzisz się z tym zaistniałym zdarzeniem i traktujesz je jako fakt, coś co jest wyryte na dobre w kamieniu.

Proces ten będzie się powielał na inne dziedziny życia oraz będzie nadal się rozwijał dopóki nie zdasz sobie sprawy jaki wpływ ma na ciebie. Skoro wiesz już, że to nie ty jesteś przyczyną twoich niepowodzeń ani nikt i nic innego z zewnątrz, tylko ten jeden program w twoim umyśle, twoje założenie, wierzenie, kod, czy jak tam sobie go nazwij. W każdym razie to coś wymyślonego. Bo wszystko, co wymyślimy, to w to głęboko wierzymy. Na szczęście zmiana jest bardzo prosta.

Tak samo jak oprogramowanie w twoim komputerze może być zmodernizowane, tak samo można twoją podświadomość zaprogramować na nowo. Proces ten wymaga cierpliwości i praktyki. Ale warto poświecić na to czas, gdyż skutkuje to sukcesem praktycznie w każdej dziedzinie. Nie wymaga także wysiłku fizycznego. Oto co musisz zrobić:

Pierwszym procesem jest rozpoznanie emocji. Co wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe, dopóki nie eskaluje do ogromnych rozmiarów. Sztuka medytacji, kontemplacji uczą skupienia na jednej rzeczy. Praktykując modny obecnie, mindfulness nabierasz wprawy i bardzo łatwo będzie ci rozpoznać co się dzieje dookoła, przez co łatwiej jest kontrolować siebie.

Etap drugi to pozwolenie emocjom płynąć, ale nie poddawać się im całkowicie obezwładnić i stopniowo zmieniać je na lepsze. Przykład: gdy czujesz złość lub poczucie winy to postaraj się znaleźć spokój. Głębokie oddychanie bardzo tutaj pomaga lub zajmij się inną czynnością (np. porządki). Chodzi o skupienie twojej uwagi na inne tory. Stąd sztuka medytacji. Dzięki temu jesteś w stanie skupić się na jednym i nie myśleć o tysiącach innych rzeczy.

Może to iść w podobny sposób jaki tutaj przytoczę:

Choć obiecałam sobie, że nie jem słodyczy od nowego roku, a tutaj z koleżanką w kawiarni pozwoliłam sobie na pięknie wyglądające ciastko. No bo jak to kawa bez ciastka. Takie babskie spotkanie. Nie zjadłam przecież we wtorek, ani wczoraj też nie. Tylko ten jeden raz to mogę. Nic się nie stanie. Dzisiaj znowu ciastko. Niestety. Znowu poległam. Minął tydzień. Poszła paczka czekolady. Ehh. . minęły 3 dni. Paczka ciastek i baton. Bo nie miałam czasu…. .Nie ważne. Nie chcę się pozbawiać tej przyjemności. I tak mam jej mało w życiu. ”

W tym przypadku mamy do czynienia z poczuciem winy, złością, łagodzeniem poprzez znajdywanie usprawiedliwień, wymówki, w końcu, beznadzieja, poddanie się i depresja. Jak powinien wyglądać proces uzdrawiania na poziomie mentalnym i emocjonalnym, aby na poziomie fizycznym otrzymać odzwierciedlenie?

Obiecałam sobie, że od nowego roku nie jem słodyczy i tego słowa dotrzymam (słowa mają wielką moc, wzmacniasz się potwierdzając dodatkowo słowami o zwycięstwie). Przez miesiąc (realne założenie) nie będę jadła słodyczy w żadnej postaci.

Po tym czasie pozwolę sobie na coś słodkiego w rozsądnych ilościach, i będzie to zarówno odżywcze (np. ciastko raw, baton raw, czekolada, domowy koktajl owocowo zbożowy, kaszka na słodko, ciasto drożdżowe z owocami, parę sztuk gorzkiej czekolady raw, itp.) jak i smaczne. To będzie moja nagroda za wytrwałość. ”

Silniejsi w ramach nagrody mogą wybrać teatr lub inną czynność. „Codziennie piszę, mówię na głos, czytam zapisane słowa, że jestem z siebie dumna, że z łatwością mogę zjeść owoc zamiast ciastka, zamiast fast foodu zjem normalny posiłek, ciesze się, że mam silną wolę i jestem sobie wdzięczna za samodyscyplinę, widzę że przygotowywanie posiłków jest coraz łatwiejsze i mam coraz więcej zabawy z gotowania, odkryłam tyle ciekawych przepisów i mam ogromną satysfakcję i radość, gdy mi to smakuje i mogę się podzielić swoimi wrażeniami z innymi. Wiem, że jestem na dobrej drodze do osiągnięcia sukcesu. Choć nadal mnie kuszą te łakocie i ten zapach czekoladek i wkurza mnie jak inni mogą się objadać. To zaraz przypominam sobie dlaczego chcę schudnąć i w mojej głowie pojawia się obraz mnie chudszej o te 10kg, jak z satysfakcją i swobodą leżę na plaży w bikini, bez kompleksów. Od razu przechodzi mi ochota na niezdrowe przekąski. Gdy jest mi naprawdę ciężko to oglądam obrazy plaży i widzę siebie, na tej plaży, w tym bikini. Minął miesiąc, a ja nawet nie mam już ochoty na ten kawałek ciasta, który sobie obiecałam wcześniej. Ha. No to nie jem, jak nie chcę. Bardziej zależy mi na mojej sylwetce, niż na tym chwilowym doznaniu, bo wakacje tuż tuż. Minęły 2 miesiące, a ja schudłam więcej, niż się spodziewałam. To prawdziwy sukces. Nawet nie było tak ciężko. Jestem szczęśliwa”

Zupełnie inny scenariusz, prowadzący do innego efektu. Odpowiednie nastawienie ma ogromne znaczenie. Wiara czyni cuda. Ten proces bardzo łatwo wprowadzić w życie. Gdy emocje wyjdą na jaw, trzeba tu być bacznym obserwatorem, bo nie każdy umie powiązać tabliczkę czekolady z rozczarowaniem czy smutkiem. Dobrze jest ich nie tłumić w sobie, ale nie dać się im opanować. Jest złość, jest to rozczarowanie, ok. Niech w miejsce czekolady pojawi się analiza zdarzenia lub łatwiejsza sprawa, zając się zabawą. Zabawa i śmiech to najlepsze lekarstwa na wszelkie dolegliwości (te fizyczne i te emocjonalne). Niektórych negatywne emocje motywują do działania, niektórych wręcz przeciwnie - ciągną w dół. Zaobserwuj jak ty na nie reagujesz. Jedli zbyt długo czujesz się źle, skup swoją uwagę na czymś innym. Najlepiej na czynności, która sprawia najwięcej radości. Najgorszym wrogiem w odchudzaniu są wyrzuty sumienia. Jeśli więc „ zgrzeszyłaś” kalorycznie, nie zadręczaj się zbytnio tym faktem. Pogódź się z tym i idź dalej. Zjadłam za dużo, ok. Wybaczam sobie, bo nie umiem się na siebie gniewać. W ten sposób nie wpadasz w pętlę rozpaczy. Od wyrzutów do złości i beznadziejności. I nie martw się, ze zmarnowałaś kolejny dzień, że cofasz się.

W momencie, gdy pogodzisz się z tym co się stało, wystartujesz na nowo ze zwiększoną szybkością. Wtedy proces przemiany sylwetki przebiega na luzie. Może nie trwać to 2 miesiące, tylko więcej, ale na pewno przyjemniej i bez stresu. Nie zamartwiaj się również porażkami na samym początku. To zupełnie normalne, że nowe czynności wymagają praktyki i czasu do osiągnięcia mistrzowskiego poziomu. Ale pamiętaj o co walczysz.

Zbytnie pofolgowanie sobie w dążeniach nie zaprowadzi cię daleko, bo zapomnisz po drodze o co się starasz. Ku przypomnieniu. Jeśli zależy ci na szczupłej sylwetce, ale wielokrotnie ponosiłaś porażkę lub był to efekt krótkotrwały to znaczy, ze masz w umyśle złe doświadczenia i twój umysł zakodował sobie twoje zachowania w trakcie odchudzania oraz przyjął to za nawyk. Powielający się schemat działania. Czasami zaczynało się inaczej, ale kończyło tak samo, lub nawet gorzej. Znajome?! Teraz popracuj na poziomie mentalnym, aby wykasować stare programy i napisać właściwe.

W etapach:

  1. Spowolnij się. Mindfulness = sztuka uważności = medytacja = brak oceniania = obserwacja otoczenia = obserwacja własnych myśli i uczuć – praktyki prowadzące do wyciszenia umysłu, przez co łatwiej jest rozpoznać emocje, powiązać je ze zdarzeniami. To może być zwykły spacer po lesie.

  2. Rozpoznaj emocje – czasami tak długo tkwimy w stanie beznadziejności, że zapominamy jak to jest być szczęśliwym. Utożsamiamy je ze światem przedstawianym przez media i staramy się je doścignąć wpadając w kolejną pułapkę. Najlepiej obserwować dzieci. One nie uzależniają swojego szczęścia od przedmiotów ani innym osób.

  3. Zamień je – nie wskoczysz od razu z depresji do ekscytacji. To jest niemożliwe, chyba ze sięgasz po nielegalne środki. Zacznij od przypominania sobie o przyjemnych rzeczach. Od razu poprawi ci się humor. Najlepiej założyć mini dzienniczek i zapisywać w nim za co jesteś wdzięczna i co cię cieszy najbardziej. Sięgaj po niego, gdy tylko pojawią się negatywne uczucia. To działa i daje prawdziwego kopa energii. To mogą być proste rzeczy. Typu: dziękuję za wodę, którą mam pod dostatkiem, za słońce dzisiejszego dnia, za wygodne łózko, za kubek ulubionej kawy…itp.

  1. Myśl i mów o sobie pozytywnie – nie słuchaj się innych, gdy zaczną wytykać ci brak skromności lub narcyzm. Jest to twój proces budowania swojego poczucia wartości. Przecież nie chcesz być już dawną sobą, chcesz być lepszą sobą!

Przykład pozytywnych afirmacji o sobie. To twoja mantra w odchudzaniu:

Jestem wspaniałą osobą i kocham siebie taką jaka jestem. Z każdym dniem czuję się lżejsza i piękniejsza. Cieszę się, że mam tyle pozytywnej energii do działania. Dziękuje za dzień pełen miłych niespodzianek, przyjemnej pracy, pomyślności w domowych obowiązkach, za motywację i chęci do działania. Jestem gotowa aby zacząć ten piękny dzień.”

Wersja rozszerzona:

Jestem wspaniałą osobą, kocham siebie taką jaka jestem. Zasługuję na szacunek i miłość, które są bezwarunkowe, niezależne od okoliczności, zawsze znajdę coś pozytywnego w danej sytuacji i skupię na niej swoją uwagę. Nie oczekuję od innych niczego, bo wiem, że jestem odpowiedzialna wyłącznie za siebie. Każdego dnia dziękuję sobie za swoją silną wolę, cierpliwość i pogodę ducha. Ciesze się z każdego uśmiechu od napotkanej osoby, za okazanie mi w dniu dzisiejszym życzliwości. Wiem, że nie zrobię czegoś, co będzie wbrew mojej woli. Wybieram szacunek do siebie. Wierzę w siebie i ufam sobie. Udało mi się osiągnąć w życiu wiele rzeczy i jestem wdzięczna za każdy sukces i wiem że było warto podjąć działania, aby go osiągnąć. Ufam sobie i wiem, że uda mi się wszystko co chcę. Uczę się na błędach. Z każdym dniem jestem silniejsza, piękniejsza, szczuplejsza, pełna energii, miłości i radości".

Takie programowanie najlepiej wykonywać rano, przed pracą. Ustaw alarm o te parę minut wcześniej. Gwarantuję ci, że będzie warto. Pozytywne myślenie ładuje lepiej, niż filiżanka espresso. Nastawiasz się pozytywnie na nowy dzień. Możesz zacząć go od uśmiechu lub pospiechu. Twoja decyzja. Jeśli zaczniesz stosować te zasady, staną się one automatycznie częścią codziennej rutyny. Stąd już prosta droga do sukcesu.

Wydarzenia

loading...