Zastanawialiście się kiedyś, jaki obraz siebie kreują niektórzy rodzice przekraczający próg szkoły? Odpowiem. Fantastyczny. Piękni, mądrzy, wykształceni, niejednokrotnie zamożni. Ta wysoka inteligencja przekłada się oczywiście na zachowanie. Rodzic przekraczający szkolne progi wysławia się do swojego dziecka kulturalnie, mądrze, ze zrozumieniem. Ba! Niejednokrotnie ożywa tak pięknej polszczyzny, że można się od niego uczyć.

Dlaczego zatem idąc korytarzem z ust uczniów wylewa się tyle błota, że nie można przejść, bo nogi grzęzną? Otóż największym hitem jest uczeń, który zapytany skąd zna tyle wyszukanych przekleństw odpowiada, ze mama z tatą tak się w domu nazywają. To nie jest jeden przypadek. To jest regularnie powtarzające się zjawisko. Dlatego, jak widzę potem tych rodziców, mam ochotę zacząć ich oklaskiwać a może nawet wystrzelić z konfetti w ramach gratulacji. Bardzo wiele moich kolegów nauczycieli ma podobne doświadczenia i zapewniam szkoła prywatna, państwowa czy jakakolwiek inna – nie ma znaczenia. Problem jest wszędzie ten sam, bo społeczeństwo jak widać nie rożni się zbyt poziomem kultury a jedynie zasobnością portfela.

To co mamy najcenniejszego, co odróżnia nas od świata zwierząt to wysoko rozwinięta umiejętność komunikacji. Właściwa komunikacja jest kluczem, który otwiera wiele drzwi. Estetyka wypowiedzi to nie lada sztuka, która polega na usuwaniu z naszej mowy i pisma wulgaryzmów i stosowaniu zwrotów grzecznościowych. Jeżeli uważamy się zatem za ludzi kulturalnych i dobrze wychowanych nasze zachowanie na ulicy, w szkole i w domu powinno być takie samo. Dom to nie jest azyl, w którym poszczają hamulce, zrzucamy maski i obnażamy swoją prawdziwą naturę. Najważniejszym punktem odniesienia dla dziecka jest rodzina. Ta podstawowa, najbliższa dziecku grupa społeczna daje fundament, na którym buduje ono później wiele rzeczy.

Ten fundament powinien składać się z solidnych wartości. Dlatego kiedy, prowadzimy emocjonalną, ożywioną dyskusję pamiętajmy o tym, że nigdy się nie obrażajmy, nie ożywajmy wulgaryzmów, nie deprecjonujmy się. To w jaki sposób ludzie posługują się swoim językiem ojczystym świadczy o jego kulturze osobistej. Dlatego powinniśmy o niego dbać tak samo jak o nasze piękne samochody, ubrania i inne wartościowe rzeczy. Przekleństwa istnieją w języku polskim od zawsze. Same w sobie nie są złe – są jedynie świadectwem, że język którym się posługujemy jest na tyle nieudolny, że nie umiemy w inny sposób wyrazić emocji, które nami targają. To właśnie trzeba przemyśleć. 

Wydarzenia

loading...