W dzisiejszych czasach to problem złożony tak wielokrotnie, że aż nie wiem jak się do niego zabrać. Z jednej strony konstytucja RP zapewnia nam wolność wyznania oraz możliwość samostanowienia o sobie. Z drugiej zaś Polska to kraj w którym religia, tradycja i kultura są ze sobą nierozłącznie związane. Święta, śluby, pogrzeby, komunie i chcąc nie chcąc obcujemy z religią cały czas.

Jak zdarzyło mi się zaobserwować wielu rodziców nie chce mieć nic wspólnego z instytucją kościoła katolickiego z takich lub innych powodów. W gruncie rzeczy to wszystko wygląda nadwyraz prosto – katoliccy rodzice posyłają swoje dzieci na religię a niewierzący nie muszą. W ramach tego dzieci ateistów mają mieć zapewnione lekcje etyki. I to tyle o czym mówi prawo a kwestia logistyki w szkołach to już zupełnie inna bajka.

W efekcie kiedy cała klasa ma lekcje religii pojedynczy uczniowie wędrują na świetlicę, gdzie muszą zająć się sami sobą. Nawet w 28 – osobowej klasie w końcu zapytają dlaczego zawsze nie ma go z nami. Dzieci pewne siebie dadzą radę ale bardziej wrażliwe będą z pewnością przeżywały. Będzie to dla nich stres i stygmatyzacja. Wielu rodziców zastanawia się zatem czy posyłać dziecko wbrew swoim przekonaniom czy nie?

Bezsprzeczne jest to, że wartości katolickie - chociażby dekalog - to dobre wartości, które odgrywają znaczącą rolę w rozwoju moralnym młodego człowieka. Kolejną kwestią jest rozdzielenie informacji od indoktrynacji.

Jakiś czas temu trafiło mi się zastępstwo na lekcji religii, więc myślę sobie puszę im jakąś tematyczną bajkę. Na co jedna z uczennic wypaliła, że jeśli puszę im cokolwiek religijnego to przyjdzie jej tata i na mnie nakrzyczy. Oczywiście powiedziałam, że serdecznie zapraszam.

Niemniej jednak od tamtej pory zastawiam się nad tym, że nie można z niczym przeginać. Wszystko musi mieć zdrowy rozsądek. To, że jesteśmy ateistami nie powinno przybierać formy odcinania się od wszelkich informacji o religii. Jeśli katolik raz pójdzie na mszę do innego kościoła, bo akurat zaprosi go przyjaciel - to nie od razu znaczy że robi zdradę kościoła.

Tak samo jest z informacją – to że jesteśmy ateistami nie znaczy że mamy odcinać się od wszelkiego info na temat religii czy kultury. Bo zawsze będziemy obcować z religią. Wtedy kiedy pójdziemy na pogrzeb by uszanować sąsiada, wtedy kiedy przyjaciele zaproszą nas na swój ślub, wtedy kiedy śpiewamy pieśni patriotyczne albo wtedy kiedy babcia, co ma katolicki background zaprosi was na święta.

Dobrze wtedy wiedzieć skąd się to wzięło, jak zachować się w kościele, co jak się nazywa i dlaczego jest tak a nie inaczej. Ponadto ateiści to często ludzie, którzy mają katolickie korzenie.

Powstaje pytanie czy w tej sytuacji możliwy jest kompromis? Myślę że tak. Jeżeli uważasz, że twoja pociecha źle zniesie nieobecność na religii potraktuj te lekcje jako ciekawostkę. Natomiast jeśli dalekie są ci konformistyczne postawy to wytłumacz dziecku, że bycie ateistą nie jest niczym złym, tylko po prostu wyborem innej drogi. Nie uniemożliwiaj mu jednak przyjmowania informacji na temat różnych religii. Ty wybrałeś ateizm, inny wybrali katolicyzm. Twoje dziecko też ma prawo do swojej opinii i wyboru, dlatego pokazywanie mu różnych dróg jest właśnie Twoją zgodą na jego wybór. Ach, trudny to był temat. Pozdrawiam.

Wydarzenia

loading...