Słowo systematyczność na pewno huczy w głowach wielu z Was jako synonim tego, czego nam  często brakuje. Z pewnością wielu czytelników  powtarzało sobie milion razy - gdybym tylko był bardziej systematyczny i nie zostawiał wszystkiego na ostatnią chwilę. Wtedy w zlewie nie piętrzyłby się stos naczyń, krzesło z praniem nie przechodziłoby właśnie próby wytrzymałościowej a lista zadań do wykonania w pracy nie miałaby długości rolki papieru toaletowego. 

Tak to prawda. 

Kompetencja zwana systematycznością jest bardzo cenna i pozwala zaoszczędzić czas 

i przede wszystkim uniknąć wielu wpadek. Albowiem nie wszystko da się zostawić na ostatnią chwilę. Mało tego, teraz powiem coś jeszcze bardziej przykrego, bez systematyczności nawet największy geniusz gotowy jest zaliczyć sporo wpadek. 

Nad poprawą naszej systematyczności pracować możemy w zasadzie w każdej chwili, ale oczywiście najlepiej zacząć od małego. Dzięki systematycznemu działaniu wkładamy po prostu mniejszy wysiłek w naukę oraz w wiele innych rzeczy.

Tu powstaje pytanie. Czy istnieje jakiś przepis na systematyczność? Istnieje.

Zacznijmy od początku i uszeregujmy dążenie do systematyczności w kilku prostych krokach. 

Krok pierwszy to świadomość rodzica. Każdy z nas winien sobie uświadomić, że małe porcje są bardziej zjadliwe. Tak samo jak nie jesteśmy w stanie zjeść zbyt dużo, tak samo nie jesteśmy w stanie przyswoić zbyt dużej ilości wiedzy. Dlatego przyzwyczajajmy nasze dziecko do nauki codziennie, no może poza weekendami i dniami wolnymi, ale w małych ilościach. Nie zapominajmy tez o przerwach podczas nauki, są niezbędne.

Krok drugi. Dobry plan. Brzmi może banalnie, ale każdy kto wodował ze swoim biznesem, wie, że bez dobrego planowania się nie uda. Bezwzględnie trzeba planować i wyznaczać sobie cele działania. Planować z dzieckiem to znaczy najprościej usiąść i dogadać się ile czasu dzienne dziecko poświęci na naukę, ile na czytanie, kiedy i w jakim czasie przeczyta lekturę, ile czasu pogra sobie w gry komputerowe, mam nadzieję edukacyjne. Należy także pamiętać, że cel jaki stawiamy dziecku i sobie też nie może być zbyt długofalowy, bo wyda się niemożliwy do osiągnięcia i dziecko zbyt szybko się zniechęci. Oznacza to, że zamiast postawić mu cel masz się nauczyć całej tabliczki mnożenia w tym tygodniu, ustalamy podział na odpowiednie części, jedna kolumna dziennie. Takie podziały można stosować oczywiście w zależności od wieku i możliwości ucznia.

Krok trzeci – wizualizacja. Od dawien dawna wiadomo, że co z oczu to z serca, czyli najłatwiej znieść stratę, której nie widzimy. Jak już widzimy - to jest problem i trzeba coś z tym zrobić. Wizualizacja polega na pokazaniu dzieciom, co trzeba zrobić i w jakim czasie. W przypadku  mojego starszego syna najlepiej sprawdza się tak zwana checklist – czyli kartka z zadaniami do wykonania, po odhaczeniu wszystkich pozycji ma czas wolny. Poza tym możemy nastawiać minutnik, stoper, zegar i wszystko to, co pozwoli dziecku widzieć, co ma do zrobienia i ile ma na to czasu.

Krok czwarty. Konsekwencja, czyli jedno z moich ukochanych słów. Zdarzą się pewne odstępstwa od normy, rodzinne wyjście, choroba, spotkanie z przyjaciółmi. Zawsze muszą pojawić się wyjątki od reguły i nic w tym dziwnego, ważne jest aby umieć sprawnie wrócić do starego rytmu.

Krok piąty. Samodyscyplina rodzica. Musimy świecić przykładem, czyli też pracować nad sobą i swoją samodyscypliną, a wtedy nasze dzieci będą wzrastały pod wpływem systematycznych rodziców. Kiedyś wspominałam już o tym, że niejednokrotnie dobry przykład jest lepszy niż tysiąc słów.

Szczerze zachęcam do pracy nad systematycznością i samodyscypliną. Sama usilnie nad tym pracuję, staram się być lepszą wersją siebie, bo mam świadomość, że jeśli będę odkładać coś na później i szukać wymówek, wtedy mój mózg stanie się tylko efektywniejszy w podpowiadaniu mi nowych wymówek. Jeśli będę się notorycznie spóźniać, wtedy mój mózg pomoże mi, ciągle się spóźniać. Jeśli będę się bezustannie zamartwiać, wtedy mój mózg będzie coraz skuteczniejszy w generowaniu zmartwień.

Pamiętaj, Twój mózg jest tym, czym sam go karmisz.

Wydarzenia

loading...