Kiedy kilka lat temu światowe media obiegła informacja o samobójczej śmierci jednego z najwybitniejszych aktorów amerykańskich Robina Williamsa, wiele mówiło się o depresji, z którą aktor zmagał się całe dorosłe życie, a która w końcu pokonała go na dobre.

To schorzenie nie zawsze kończy się śmiercią, ale kiedy nie jest leczone, może do niej doprowadzić, a w najlepszym razie znacznie obniżyć jakość życia, funkcjonowanie społeczne i komfort psychiczny. Jednak nie każdy obniżony nastrój jest depresja.

Czasem wręcz nadużywa się tego terminu, nazywając nią chwilowy smutek czy przygnębienie, wynikające z sytuacji życiowych i będące naturalną na nie reakcją. Zwykle stany takie mijają samoistnie i w żadnym wypadku nie są groźne dla zdrowia czy życia. Owszem, zdarza się, że ludzie nie radzą sobie z żałobą, czy utratą pracy, albo odejściem na emeryturę, i wtedy kończy się to chorobą. Nie jest to jednak reguła. Żeby zdiagnozować depresję, należy udać się do lekarza specjalisty, który po dokładnym wywiadzie udzieli nam informacji.

Według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD 1 0, obowiązującej w Polsce, możemy mówić o depresji, kiedy spełnione są następujące kryteria diagnostyczne:

następujące objawy otrzymują się dłużej niż dwa tygodnie (dwa spośród trzech):

  • obniżenie nastroju,

  • utrata zainteresowań i zdolności do radowania się (anhedonia),

  • zmniejszenie energii prowadzące do wzmożonej męczliwości i zmniejszenia aktywności,

oraz dwa lub więcej spośród następujących objawów:

  • osłabienie koncentracji i uwagi,

  • niska samoocena i mała wiara w siebie,

  • poczucie winy i małej wartości,

  • pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości,

  • myśli i czyny samobójcze,

  • zaburzenia snu,

  • zmniejszony apetyt.

Wyróżnia się depresję pierwotną w przebiegu choroby afektywnej jedno lub dwubiegunowej, i wtórną, będącą reakcją na sytuacje życiowe lub chorobę i związany z nimi przewlekły stres.

Depresja występuje też pod postacią somatyczną. Oznacza to, że może powodować dolegliwości bólowe, obejmujące wiele narządów. Pacjent wtedy oskarża się i leczy chorobę, której w rzeczywistości nie ma. Smutne jest to, że nie zawsze lekarze rozpoznają prawdziwą przyczynę takiego stanu i w konsekwencji nie jest ona leczona. Chory ma wpływ na funkcjonowanie całej rodziny, która początkowo nie rozumiejąc sytuacji może reagować złością i próbami „postawienia go na nogi” co w konsekwencji może doprowadzić do konfliktów.

Ważne jest w miarę prędkie rozpoznanie problemu i zwrócenie się do specjalisty. Może to być psychiatra, psycholog diagnosta lub psychoterapeuta albo też lekarz pierwszego kontaktu, który skieruje na dalsze leczenie. Lekarz psychiatra ocenia jakie leki antydepresyjne należy podać, określi dawkowanie i długość kuracji zgodnie z nasileniem objawów pacjenta. W przypadku ciężkiej depresji z myślami samobójczymi, szczególnie, jeśli próby samobójcze miały miejsce w przeszłości, może skierować na leczenie szpitalne. Ocenia się, że najbardziej skuteczne leczenie to połączenie farmakoterapii i psychoterapii. Dzięki temu, minimalizuje się ryzyko nawrotów i poprawia jakość życia. W praktyce terapeutycznej, na początku leczenia, celem poprawy ogólnego funkcjonowania pacjenta i zmniejszenia nasilenia objawów, korzystamy z metod terapii poznawczo – behawioralnej, która pomaga zmienić destrukcyjne myślenie i zachowanie pacjenta.

Depresja jest jedna z najczęstszych przyczyn leczenia w Polsce ( choruje ok. 1 7% populacji). Według WHO, jest na czwartym miejscu na liście najpowszechniejszych chorób, a do 2020 roku ma zajmować już drugie miejsce. Fakt ten sprawia, że staje się jednym z najbardziej palących problemów nie tylko zdrowotnych ale i ekonomicznych. W Polsce osoby znane ze świata sportu i artyści: m in. Justyna Kowalczyk, Maria Peszek, angażują się w kampanie na rzecz dostrzeżenia i walki z problemem. Jeśli prognozy sprawdzą się, i do 2020 roku przybędzie osób zmagających się z zaburzeniami nastroju, potrzebne będą nie tylko kampanie medialne, ale również konkretne działania na rzecz poprawy jakości ochrony zdrowia psychicznego.