Kilka dni temu, wpadła mi w ręce płyta CD z filmem z 1999 roku  -  na okładce Julia Roberts, obok Richard Gere. Nie jest to (jak zapewne wszyscy myślicie) najsłynniejszy film tej pary  – „Pretty Woman”, ale również dosyć znana, romantyczna komedia o intrygującym tytule „Uciekająca Panna Młoda”. Julia, aż siedem razy czmycha w tym filmie sprzed ołtarza zostawiając w osłupieniu swoich niedoszłych małżonków i liczną rodzinę. Rzadkie to przypadki, ale w życiu również słyszy się czasem o rezygnacji z ożenku na krótko przed ślubem. Powodem może być niedojrzałość, czy lęk przed samą zmianą stanu cywilnego, który nazywamy „gomafobią”.

Sezon wesel zbliża się szybkimi krokami. To ważny, chociaż trudny dzień, który jednak kojarzymy z radością, wzruszeniem i dobrą zabawą. Wszak powinien to być najpiękniejszy dzień w życiu, który  zapamiętamy na zawsze. Istnieją jednak dwie prawdy - ta w kościele, pięknej sukni przed ołtarzem i ta „od kuchni”, czyli miesiące przygotowań, ustalania, wybierania, zapraszania i całej pracy związanej z przygotowaniem i prowadzeniem tej  uroczystości. Stan napięcia, który towarzyszy młodej parze w tym czasie niektórzy nazywają „syndromem stresu przedślubnego”.

Zaplanowanie i przeprowadzenie wszystkiego wymaga współdziałania obojga przyszłych małżonków. Tu już na wstępie, mogą pojawić się pierwsze problemy, bo co zrobić kiedy każdy chce czegoś innego? Jeśli do tego dołączą się rodzice narzeczonych z własnymi pomysłami - różnice zdań i kłótnie gwarantowane.

Jak wziąć ślub i nie zwariować?

Żeby uniknąć niepotrzebnych kłótni, nerwów i bieganiny, można zatrudnić profesjonalistę lub firmę, która zrobi wiele rzeczy za nas. Jest to kosztowne, ale jeśli mamy dość pieniędzy i  mało czasu, to oszczędzi nam to wiele napięcia. Jeśli jednak decydujemy, że ślub i wesele „od A do Z” organizujemy sami, na pewno potrzebny jest plan, który należy przygotować odpowiednio wcześniej pamiętając, że salę weselną, suknię i inne ważne rzeczy należy zamówić nawet rok przed weselem. Jeśli w podejmowaniu decyzji uczestniczą rodzice, powinni oni zaakceptować fakt, że ten dzień należy do  młodych i nie powinno im się narzucać jedynie własnych rozwiązań. Ustalcie z rodzicami, którzy często finansują przedsięwzięcie, gdzie są granice kompromisu i trzymajcie się tego. Całkiem na miejscu jest poproszenie znajomych czy świadków o pomoc w załatwieniu drobnych spraw lub przygotowaniu czegoś, co nie jest czaso- i pracochłonne. Dzięki temu, z listy, którą stworzycie na początku ubędzie kilka drobnych spraw, o których można zapomnieć.

Jeśli wszystko zostało już dobrze zaplanowane i zrealizowane, a dzień ślubu nadchodzi, warto pomyśleć o tym, żeby czas tuż przed nim nie upłynął w napięciu ostatnich przygotowań. Wybierzcie swoją ulubioną formę relaksu na dzień przed i zaplanujcie tak, aby w napiętym grafiku nie zabrakło na nią miejsca. Obie płcie różnie radzą sobie ze stresem. Kobiety częściej korzystają z pomocy osób z zewnątrz: odwiedzają przyjaciółki, chodzą do psychologa, czytają poradniki. Mężczyźni są bardziej skoncentrowani na działaniu, które rozładowuje stres -  ćwiczenia na siłowni, wędkowanie lub rower.

Jeśli wybieracie się na spotkanie towarzyskie, spróbujcie znaleźć inne tematy niż przygotowania do ślubu. Dobrym pomysłem jest również zorganizowanie próby generalnej w kościele w obecności najbliższych, po to, żeby poczuć jego atmosferę. Obniża to znacznie lęk. Daje też możliwość sprawdzenia, czy nie przeoczyliście czegoś ważnego. 

Młodym towarzyszy przyjemna ekscytacja, ale też i napięcie. Myśl pozytywnie - tak pewnie słyszy niejedna panna młoda, kiedy zamartwia się, czy „wszystko wypali”. Rzeczywiście, od sposobu myślenia zależy poziom naszego stresu.  Niektórzy  ludzie mają tendencje do analizowania przeszłości i przewidywania katastrof w przyszłości. Trudno zatem spodziewać się, że przed i w tak ważnym dniu będzie inaczej. Potoczne „nie panikuj” ma tutaj ogromne znaczenie. Fakt, że ślub to występ na żywo przed sporą rzeszą krewnych i znajomych, dla osoby, która boi się oceny, krytyki i rozpamiętuje błędy, może powodować wzrost napięcia, które w skrajnych przypadkach może uniemożliwić wzięcie udziału w ceremonii. Jeśli zbyt trudno nabrać pewności siebie i uruchomić pozytywne myślenie  w takiej sytuacji, można skorzystać z leków uspokajających.

Należy jednak pamiętać, że jak każdy lek, tabletka może mieć różne działanie w przypadku różnych osób. Lepiej sprawdzić  na kilka dni przed ceremonią, żeby upewnić się, że będzie dla nas właściwa. To są jednak wyjątkowe sytuacje. W większości młodzi radzą sobie. Pomocne może być potraktowanie ślubu jak zadania do wykonania i pozytywne skupienie na nim, a nie na tym , jakie błędy możemy popełnić lub jak ich uniknąć. Jeśli uda się przy tym chociaż trochę zapomnieć o wszystkich ludziach obecnych w trakcie ślubu, z pewnością wszystko wypadnie pomyślnie. Pamiętajmy też, że trema w rozsądnym nasileniu jest mobilizująca, a całkowite jej pozbycie się w tym dniu, jest raczej niemożliwe. 

Myślę, że dla większości par,  po wyjściu z kościoła, znaczna część  stresu odchodzi w zapomnienie. To czas, żeby bawić się wspólnie z rodziną i przyjaciółmi. Tu zwykle rodzice młodych i wodzirej, który w dzisiejszych czasach zwykle prowadzi zabawę weselną - czuwają nad całością. Młodzi oddychają wtedy z ulgą. Czas na spontaniczność i uruchomienie dobrego humoru. Pewnie też  u znacznej części młodych małżonków, już po wszystkim, nadchodzi refleksja, że „nie taki diabeł straszny”, a dzień wesela, dzięki zdjęciom i filmom wspomina się z radością i wzruszeniem.